piątek, 23 sierpnia 2019


Nie wszystko złoto co się świeci



Część 2.2.



- To nie jest takie proste jak się tobie wydaje

- To jest bardzo proste. Wiesz że on nie przestanie bić ciebie

- Obiecał że przestanie i nie, nie zgłoszę tego

- Magda posłuchaj mnie te sińce znikną ale to nie jest koniec. Teraz ja ciebie obroniłem, a co będzie później kto cie obroni? A jak podniesie rękę na dziecko kto ją obrono? Kto was obroni?

- Tomek on małą kocha i nie zrobi tego, a po za tym dałeś mu ostrzeżenie wczoraj i dzisiaj jest inny spokojny przeprosił mnie nawet

- Jak długo będzie spokojny dzień, dwa, tydzień, a co będzie potem wiesz że on może cie bić tak długo aż cię nie zabije w końcu, a jak Ewcię uderzy albo coś jej zrobi

- Wiem rozumiem to ale chcę mu dać ostatnią szansę

- Zrobisz jak zechcesz ale pamiętaj najlepiej będzie gdy uwolnisz się od niego ty i twoja córka i zgłosisz to na policję.

- Nie. Na razie Tomek za wszystko dziękuję mam nadzieję że będzie dobrze

- Nie ma za co. Ja mam nadzieję że to zgłosisz i pamiętaj zawsze możesz liczyć na moją pomoc

Magda już nic nie mówiła tylko uśmiechnęła się. Po tych słowach i Tomek i Magda wraz z córką Ewą udali się do swoich mieszkań.

W tym samym czasie mieszkanie Dagmary i Mateusza

Dagmara po wczorajszej kłótni bardzo późno położyła się spać. Mateusz wrócił do mieszkania około godzi 1:30 w nocy kompletnie pijany ledwo co stał na nogach. Niechciał się ona z nim w nocy kłócić w tym stanie więc wolała ochłonąć i poczekać do rana ale wiedział że będzie musiał z nim jeszcze raz porozmawiać na spokojnie ale pytania które miała ciągle w głowie brzmiały chociaż nie chciała tych pytań to one ciągle same przychodziły, a brzmiały następująco:

Czy Mateusz mnie jeszcze ciągle kocha?

Czy to jest jeszcze miłość?

Dlaczego on się z mną nie liczy?

Te pytania może i wątpliwości co do szczerości uczuć jej chłopka nie brały się z nikąd od jakiegoś czasu wiedział że Mateusz nie dopuszczał do swoich myśli to iż jego dziewczyna może pracować on przypuszczał to iż skoro został przeniesiony z Poznania do Wrocławia, a Dagmara pojechała z nim to nie musi ona pracować. Mateusz zapomniał o bardzo ważnym i malutkim szczególe że jego dziewczyna Dagmara kocha pracę i nie wyobraża sobie siedzenia w domu i bycia gospodynią domową. Owszem oboje chcieli mieć dziecko starali się o niego Dagmara wiedział że pojawienie się dziecka wywróci jej dotychczasowe życie o 360 stopni, będą się z tym wiązać spore zmiany również w pracy ale wiedział że da radę wszystko pogodzić pracę i bycie mamą jeśli Mateusz by jej pomógł ale czasami w to wątpiła, wątpiła również w uczucie Mateusza, musiała by być ich pewna na 100%. Wiedziała że praca jej ważna dla niej i Mateusz musi ją zaakceptować jej nie zaakceptuje będzie się bała ponownie zaufać mu. Dagmara była umówiona na komendzie około godziny 12:00 nie chciała się spóźnić dlatego postanowiła nieco wcześniej przygotować dokumenty, ubranie. Zamiast się cieszyć to była nieco smutna, przygnębiona, powodem, a właściwie powód miał na imię Mateusz jej chłopak, zamiast ją wspierać, cieszyć się to był obrażony. Tego dnia gdy Dagmara zaczynał swój debiut w pracy jej chłopak był skacowany patrząc na niego dopadły ją wątpliwości czy dobrze robi czy powinna iść do pracy czy zostać w domu ale przede wszystkim czy jej chłopak się z tym pogodzi jednak po głębokim wdechu posłuchała serca i głosu rozsądku postanowiła jednak iść do pracy wymarzonej. Po paru chwilach poszła do kuchni przygotowała śniadanie Mateusz jeszcze spał można powiedzieć odsypiał nockę i kaca. Dagmara zjadła śniadanie sama po czym poszła do sypialni i zaczęła przeglądać rzeczy które wcześniej przygotowała i chciał ubrać. Nie lubiła ona się stroić ani butów na wysokim obcasie tym bardziej szpilków które miała dwie pary. Po przymierzeniu paru rzeczy postanowiła iż ubierze spodnie czarne jeansy białą koszulę z długim rękawem, a na górę narzuci czarną żakiet na zamek, buty adidasy, a włosy rozpuści również lekko podkreśliła oczy czarną kredką oraz czarnym tuszem do rzęs. Po ubraniu się popatrzyła na śpiącego Mateusza po czym pokręciła głową i opuściła ją wyszła z sypialni i udała się ponownie do kuchni wzięła kartkę i długopis i napisała na nie:

„ Poszłam do pracy. Zamiast się cieszyć uśmiechać jestem smutna wiesz dlaczego. Powinieneś mnie wspierać dodawać otuchy i życzyć powodzenia trzymać kciuki, a ty sam wiesz co robisz. Mateusz zrozum mnie ja nie zrezygnuje z pracy ze względu na że tak ty chcesz. Wrócę chyba wieczorem … . Śniadanie kanapki masz przygotowane w pudełku czerwonym w lodówce, a obiad sałatka i mielone są również z lodówce jedynie ziemniaki ugotuj. Porozmawiamy wieczorem.

Kocham cię

Dagmara

Dagmara po napisaniu ty kilku słów zostawiła kartkę na lodówce po czym wyszła na komendę. Po dotarciu na komendę udała się wprost do gabinetu inspektora Edwarda Kubisa. Po wejściu do gabinetu przywitała się jej przyszły szef ustalił z nią wszystkie warunki pracy. Dagmara w tym momencie odetneła z ulgą była spokojna i przede wszystkim wrócił jej uśmiech. Kubis zaproponował jej tak jak przypuszczała umowę na okres próbny. Po podpisaniu wszystkich dokumentów Dagmara jak i Kubis wyszli z biura.

- Sama Pani rozumie nie mogłem inaczej postąpić

- Spokojnie mi to nie przeszkadza rozumiem, taka umowa to sprawdzenie moich umiejętności i mnie samej to tylko trzy miesiące

Po tych słowach dotarli do pokoju policjantów.

- To jest twój pokój

- A tutaj są dwa biurka? Czy będę pracować z kimś?

- Tak będziesz mieć partnera

- Acha

Zaczęła się po tych słowach rozglądać.

- Spokojnie nie ma go tu w pokoju ale go za niedługo poznasz

Po tych słowach Kubisa pokazał dalej komendę, pokuj przesłuchań i kolejny pokuj.

- A tutaj pozwól że ci przedstawię naszego najlepszego i najprzystojniejszego w komendzie …

środa, 7 sierpnia 2019

Kochani prezentuje wam moje kolejne opowiadanie mam nadzieję że się spodoba wam i zapraszam do komentowania. Pozdrawiam 😏


Nie wszystko złoto co się świeci

Część 2.1.

Następnego dnia z rana na komendzie pojawił się Jawor. Prosto od wyjścia udał się do automatu z kawą, a następnie prosto do swojego pokoju po czym zajął się uzupełnianiem zaległego raportu. Kubis i Bolesław dopiero co weszli na komendę gdy zauważyli w pokoju przed komputerem Tomasza.
- Tomek ty tutaj tak wcześnie rano? Cześć
Powiedział zaskoczony Kubis.
- Cześć szefie tak chciałem uzupełnić zaległy raport. Cześć Bolo
- Cześć ja myślałem że to ja jestem rannym ptaszkiem ale się pomyliłem to z ciebie jest ranny ptaszek
Tomek nic nie odpowiedział za to Kubis zabrał glos.
- To Tomek jak skończysz, a nie będzie w tym czasie żadnej nowej sprawy to możesz iść do domu
- Dzięki szefie, a ta moja sprawa nie będzie problemu
- Nie Tomek spokojnie masz trzy dni wolnego widzimy się w czwartek rano może być?
- Pewnie dzięki szefie
- Co? On ma wolne? A ja szefie, to ja miałem mieć wolne to nie fer szefie
Powiedział to oburzony Bolesław.
- Bolo tłumaczyłem to już tobie ale widzę ze zapomniałeś o tym albo to wyparowało z twojej łysej głowy
- Ale szefie tylko nie łysej
- Bolo dostaniesz wolne jak tylko kogoś znajdę za ciebie na …
Kubis nie dokończył zdania gdyż przerwał mu Bolo.
- Co? Szef chce mnie zwolnić? Po tylu latach pracy. Nie ma co pięknie szefie
- Tomek palni go w ten kapuściany łeb bo zaraz nie wytrzymam i ja to zrobię
- Bolo czy ty raz możesz nie przerywać i posłuchać szefa
- Mogę Tomek ale jeszcze jedno szefie ale …
- Nie ma ale, szukam zastępstwa za ciebie na czas urlopu albo kogoś do pomocy na stałe
- Acha. To szef nie planuje mnie zwolnić?
- Nie ale jak mnie wkurzysz to się zastanowię nad tym
- A to nic już nie mówię szefunciu. Idę do siebie
Po tych słowach Bolo udał się do siebie. A Tomek zapytał się:
- Szefie, a jak udam się do domu, a będzie sprawa to kto się nią zajmie?
- Spokojnie Tomek o to się nie bój to ściągnę kogoś
- Kogo szefie Walczaka, Wach czy Latoszek i Kopczyka?
- Kopczyk i Latoszek załatwiają papiery jeszcze Walczak nie Wach lepiej
- Wach, a Walczak dlaczego nie on oblał?
- przeciwnie z tego co wiem od Wach to zdał ale jak dobrze go znam to mógł świętować, a teraz pewnie dochodzi do siebie
- Kac?
- Pewnie tak. To co kończ ten raport i znikaj, a ja idę do siebie ciąg dalszy papierów i jeszcze ta nowa ma przyjść w południe
Po tych słowach Kubis jak i Jawor udali się do sowich obowiązków. Czas mijał bardzo szybko na całe szczęście spokojnie bez zgłoszeń o morderstwach, kradzieżach czy pobiciach. Koło godziny 11:00 do pokoju Kubisa wszedł Tomek.
- Szefie skończyłem mogę iść?
- Jak skończyłeś to możesz iść do domu
- To na razie szefie do zobaczenia w czwartek
- Cześć
Po tych słowach Tomek zamknął drzwi biura szefa i udał się do wyjścia.
- Cześć Bolo
- Cześć miłego weekendu i odpoczynku
- Bolo spokojnie doczekasz się wolnego
- Tak prędzej w maju spadnie śnieg niż ja dostanę wolne
Tomek się uśmiechnął i powiedział:
- Na razie Bolo
- Na razie
Po tych słowach Jawor wyszedł z komendy, wprost z niej udał się do mieszkania musiał ogarnąć parę rzeczy, porządki, rozpakować parę pudeł które jeszcze mu zostały ale przede wszystkim złożyć i wypisać wnioski o nowe dokumenty. Tomek po dotarciu samochodem pod mieszkanie, a właściwie pod blok w którym mieszkał zauważył na ławce przed blokiem nie wysoka szatynkę o lekko kręconych włosach do ramion i bardzo szczupłą. Zaparkował i wysiadł z samochodu udał się w jej kierunku.
- Dzień dobry Magdaleno
- Dzień dobry Tomku, a może lepiej cześć
Dziewczyna uśmiechnęła się na widok Tomka, a on odwzajemnił jej uśmiech po czym usiadł na ławce obok niej.
- Sama jesteś?
- Nie z córeczką Ewą to jest ta z dwoma kucykami i różowymi kokardami na niebieskim rowerze
Tomek widząc mała uśmiechnął się, dziewczynka chwilę się pobawiła, zanim Tomek zdążył się odezwać mała przyjechał na rowerku do mamy, odłożyła rowerek i powiedziała:
- Mamusiu widzialaś
- Pewnie ślicznie jeździsz tylko ostrożnie, a co się mówi
- Dobry kto to mamusiu?
- To jest taki …
W tym momencie przerwał jej Tomek i powiedział:
- Taki chyba fajny Pan możesz mi mówić wujek albo Tomek, a ty masz na imię Ewa tak?
- Tak … wujku Pan mogę jeszcze pojeździć mamusiu?
- Pewnie że możesz
Dziewczynka pobiegła na rowerek, a Tomek zapytał się:
- I jak Magda zastanowiłaś się nad tym? …

czwartek, 25 lipca 2019


Cześć 1.9.



Ucierpiał napastnik. Tomek obezwładniwszy Ernesta zakuł go w kajdanki i powiedział do szefa:

- Nieźle szef to wykombinował z tą butelką

- Tomek ty krwawisz?  Nic ci nie ma?

- Nic mi nie jest szefie to jego krew. Ręka druga tyłek wstajesz

Zakuwszy go w kajdanki lekko ranny Ernest powiedział:

- Zapłacisz mi za to obiecuje. Następnym razem nie pomylę się

- Następnego razu już nie będzie on zapłaci owszem ale ty też zapłacisz za morderstwo

Powiedział Kubis dodając:

- Rana nie jest zbyt głęboka to tylko lekkie skaleczenie więc już dzisiaj wylądujesz w PDOZ

W tym momencie pojawili się na miejscu inni funkcjonariusze wezwani przez Kubisa.

- Zabierzcie go

Powiedział Tomek, a inspektor udał się do Stefana.

- Nic Panu nie jest?

- Nie, co to za szaleniec? Nie wiem jak Panu dziękować za uratowanie mi życia. Dziękuję

- Nie musi mi Pan dziękować. Niech Pan mi poda rękę

- Dobrze nie ma problemu

Stefan podał rękę Edwardowi, a ten założył mu kajdanki.

- Hej co Pan robi przecież jestem ofiarą?

- Druga. Jest Pan zatrzymany ma Pan prawo zachować milczenie wszystko co Pan powie może być użyte przeciwko Panu. Niech Pan już nic nie mówi. Zabierzcie go również

Po zabraniu Stefana przez policjantów do Kubisa podszedł Tomek.

- I jak szefie nieźle nam wyszła pierwsza wspólna sprawa

- Tomek twoja pierwsza sprawa, a jak wyszła to pozostawiam do oceny komuś innemu

Tomek został bez słowa.

- Acha mam nadzieję że to nie jest pierwsza i ostatnia sprawa i nie zrezygnujesz tylko wiele spraw jeszcze przed nami sorry przed Toba i twoją partnerką ?

- Tomek uśmiechnął się i po cichutku przed nosem powiedział:

- Mam taką nadzieję nowe życie przede mną, a pierwsza sprawa za mną, a po za tym to nie zależy o de mnie zobaczymy

- Coś mówiłeś?

Zapytał się Kubis.

- Nie nic szefie wracamy na komendę?

Szef nic nie mówił tylko kiwnął twierdząco głową. Po wyjściu z rudery i zakończeniu akcji Kubis i Jawor udali się na komendę. Na komendzie Edward i Tomek zabrali się za przesłuchanie Ernesta który był ranny jak okazało się rana którą doznał w wyniki zatrzymania nie była groźna była tylko powierzchniowa i nie wymagała hospitalizacji. Oczywiście Bolo zabrał się za narzędzie zbrodni jak się okazało drugim narzędziem zbrodni okazał się szpikulec który był ukryty w nodze. Następnie przesłuchali Stefana. Całą sprawę mogli jeszcze tego samego dnia zamknąć. Na komendzie był obecny jeszcze Jagiełło. Po przesłuchaniu obaj mężczyzn Tomek i Edward spotkali się z Kornelem aby streścić całą sprawę. Jako pierwszy zabrał głos Kubis.

- Zaczęło się od tego że Stefan prowadząc biznes chciał szybko się wzbogacić i wiedząc że naprawy samochodów bywają kosztowne postanowił iż kontrolę będą korzystne dla niego, a on zaoszczędzi w ten sposób kasę. Wypuszczał samochody nie zdatne do użytku w trasę tak się złożyło że taki samochód prowadził Ernest który miał wypadek w wyniku którego stracił nogę, żona go zostawiła, stracił robotę innej nie znalazł

- A odszkodowanie od szefa?

- szef wymigał się od niego ogłosił bankructwo. Ernest nie miał nic i stał się bezdomnym, a Stefan w wyniku następstw i kontroli powypadkowych tak samo. Los sprawił że obaj spotkali się w tej samej noclegowni. Dawna uraza sprawiła że wszystko wróciło i Stefan postanowił zemścić się na byłem szefie

- A dlaczego zginął ten Jan?

Zapytał się Jagiełło tym razem zabrał głos Jawor.

- Chwila nieuwagi. Stefan położył się w pokoju Jana, Jan nie przypuszcza wszy że to on położył się w łóżku Stefana często obaj puszczali bezdomnych na nocleg, a oni nocowali w pokoju Jana. Ernest nie sprawdził kto to jest zabił człowieka.

- W pewnym sensie obaj są ofiarami

- Możliwe Kornel

- To co koniec sprawy

- Koniec

Powiedział Kubis, a Jawor dodał:

- Jeszcze tylko raport

- Zostaw go Tomek jutro napiszesz jest późno już

- Nie ma sprawy szefie, a co z tą kandydatką?

- Jaką kandydatką?

Zapytał się Jagiełło.

- Dowiesz się w gabinecie. A ty Tomek idź wypocząć, a o niej dowiesz się w swoim momencie

- To do jutra szefie. Do widzenie Panie prokuratorze

- Dowidzenia

- Cześć

Po tych słowach Tomek udał się do mieszkania ze względu na późną porę przygotował sobie kanapkę i herbatę potem poszedł pod prysznic i położył się spać. Kubis udał się z Kornelem do gabinetu by porozmawiać o kandydatach. W tym samym czasie co inspektor Kubis jak i komisarz Jawor ujmowali sprawcę morderstwa Jana, Walczak właśnie zdawał egzamin na prawo jazdy. Właśnie wtedy Kuba dojeżdżał na plac manewrowy z egzaminatorem, na placu czekała i wspierała swojego partnera z praca, a zarazem najlepszego przyjaciela Paulina. Kuba po zatrzymaniu samochodu na placu wysiadł z niego zadowolony i udał się w stronę Pauliny która była zaniepokojona.

- I jak mów?

- No jakby to powiedzieć

- Kuba zdałeś czy oblałeś?

- Powiedzmy tak jakby

- Co tak jakby? Walczak to nie jest odpowiedź  tak czy nie?

W tym momencie podeszła do niego szczupła nie wysoka można powiedzieć średniego wzrostu dziewczyna o blond półdługich włosach i powiedziała:

- Gratuluję

- Dzięki

- A ty zaraz zdajesz?

- Tak i się denerwuję trochę

- Spoko dasz radę powodzenia mała

Dziewczyna nic już nie odpowiedziała tylko delikatnie się uśmiechnęła i udała się do samochodu. Paulina zaskoczona powiedziała:

- Gratuluję? Ok. to chyba zdałeś, a ta laska kto to był?

- No zdałem, a ta dziewczyna znajoma z kursu

- Znajoma z kursu? Tylko znajoma? A Iza?

- Tylko znajoma i nic więcej, a z Izą na poważnie jestem

- Ok. już nic nie mówię

- Dobra koniec tematu chodźmy z tond

- Gdzie?

- Na browar to trzeba oblać

- Ty się nigdy nie zmienisz

Po tych słowach wach i Walczak udali się na świętowanie zdania egzaminu na prawko.

W tym samym momencie mieszkanie Górskiej i jej chłopaka Mateusza.

Mateusz wróciwszy z podróży poszedł pod prysznic by się odświeżyć. Gdy był pod prysznicem Dagmara szybko przygotowała obiad w pewnej chwili zerkła na telefon i zobaczyła czarny ekran zorientowała się że bateria wyczerpała się i zaczęła szukać ładowarki.

- Mateusz nie widziałeś mojej ładowarki do telefonu?!

- Nie, a w sypialni koło łóżka sprawdzałaś?

- Tak nie ma jej tam, a czekam na ważny telefon

- To wejść moją na razie

- Ok. dzięki

Dagmara podłączyła telefon do ładowarki Mateusza. Mateusz po chwili wyszedł z łazienki i zapytał się:

- Na jaki telefon czekasz?

- Z policji w sprawie pracy

- Ty chyba żartujesz. Rozmawialiśmy już na ten temat przecież nie będziesz pracować na razie

Powiedział to z lekko uniesionym głosem.

- Nie krzycz. Tak rozmawialiśmy ale przypominam tobie że to ty podjąłeś tę decyzję że będę w domu siedzieć

- A ty się zgodziłaś. Jak ty to sobie wyobrażasz będziesz pracować ale przecież staramy się o dziecko

- Mateusz zgodziłam się na to że chcę mieć z tobą dziecko i na nic więcej

- Ty się z nikim i niczym nie liczysz, a szczególnie ze mną

- Nie Mateusz to ty wszystko już zaplanowałeś i ustaliłeś za mnie ja nie …

W tym momencie przerwał jej Mateusz mówiąc:

- Wiesz co mam już tego dosyć

Dagmara chciała coś jeszcze powiedzieć ale Mateusz w tym momencie wyszedł z mieszkania trzaskając za sobą drzwiami, a Dagmara dostała telefon:

- Dagmara Górska słucham … nie ma problemu … o której godzinie … dobrze dziękuję do zobaczenia.

poniedziałek, 15 lipca 2019


Cześć 1. 8.



- Co szefie że on i ja nie, nie zgadzam się

Powiedział oburzony Tomek, a Bolo dodał:

- Jednak trochę racji miałem Tomek i Krzysiek będą parą

Tomek popatrzył się na Bola z spod kapelusza wkurzonym wzrokiem, Bolo się uśmiechał, a Tomek dodał:

- Bolo czy cię mam palnąć w ten łysy łeb, może znajdziesz sobie robotę co

- Uspokójcie się obaj Tomek i Bolo pozwólcie mi dokończyć

- Ale szefie to Tomek …

- A ty jesteś Bolo bez winy. Normalnie jak dzieci w przedszkolu zachowujcie się teraz. Bolo mogłeś nic nie mówić, a ty Tomek mogłeś mi nie przerywać to być się dowiedział że Krzysiek będzie partnerem Oli, a nie twoim musisz jeszcze trochę poczekać. A teraz wróćmy do sprawy. To są dokumenty Getardowskiego przyniesione przez Krzyśka czytaj

Tomek wziął dokumenty i zaczął czytać zapadła cisza, a Bolo udał się do siebie sprawdzić czy już dostał maila od znajomego. Po chwili Tomek zabrał głos:

- Właściciel firmy transportowej DEX-TRANSPORT . W 2017 roku po kontroli która wykazał duże nieprawidłowości ogłoszono bankructwo. Kontrola odbyła się po wypadku samochodowym w którym to ucierpiał kierowca i zarazem pracownik tej firmy Ernest Wicentowski

Po tych słowach spojrzał na Kubisa wymownie i powiedział:

- Przecież to ten

- Tak ten co kuśtyka

W tym momencie do pokoju policjantów wrócił Bolo i zabrał głos.

- Rozmawiacie o wypadku Wicentowskiego

- Tak, a co masz coś?

- Przed chwilą mój kolega wysłał mi dokumenty tego wypadku

- Znalazłeś coś tam?

Zapytał się Kubis.

- Getardowski dokonywał przeglądów niedbale. Samochód w którym jechał Ernest Wicentowski w ogóle nie powinien wyruszyć w trasę ani z parkingu nawet. Te wypadek to cud że żaden nie zginął niestety kierowca czyli ten Ernest ucierpiał najbardziej musieli mu lekarze amputować nogę

- Tomek co o tym myślisz?

- Bezdomny od wielu lat, a żona? Praca nic?

- Sprawdziłem zaraz po wypadku żona go zostawiła mieszka teraz w Holandii z rodziną nie utrzymuje kontaktu, a praca Getardowski zwolnił go, a jako powód podał brak odpowiednich kwalifikacji

- Brak perspektyw na przyszłość, nie powodzenie, brak pracy, rozwód motywy idealne

- Dokładnie. może obwiniać byłego szefa o to co go spotkało ale ten cały Stefan tez nie jest bez winny

- To co robimy szefie jeśli przyjmiemy że to on rzeczywiście jest mordercą i pomylił ofiary, a według ciebie Bolo sprawca dobrze wiedział co robi to on zaatakuje ponownie

- Tomek zbieraj się jedziemy tam

- Jasne

Po tych słowach Tomek włożył swój kapelusz i ubrał marynarkę. Po czym wyszli z komendy i udali się do noclegowni. Po dotarciu na miejsce obaj szybkim krokiem udali się do pokoju gdzie nocował Getardowski Stefan lecz w pokoju nikogo nie było. Tomek po rozejrzeniu się zauważył siostrę Łucję.

- O siostra gdzie możemy znaleźć Stefana Getardowskiego lub Ernesta Wicentowskiego?

- W pokoju, a co się stało?

- Nie ma ich. Mamy nadzieję że jeszcze nic. Niech siostra pomyśli chwilę

- Wiem gdzie może być Ernest ale Stefan niestety nie

- Niech siostra mówi

- W tym opuszczonym budynku przylegającym do naszego ostatnio go tam spotkałam

- Dziękujemy siostro

Po tych słowach Jawor i Kubis udali się do budynku. Po wyjściu do środka obaj funkcjonariusze usłyszeli głos Stefana który prosił o darowanie życia. Tomek i Edward weszli w głąb rudery obaj wyciągnęli broń i odbezpieczyli ją. Ernest nie widząc policjantów stał przed twarzą Stefana i wymachując blisko jego twarzy skalpelem mówiąc:

- Stach co, ja tez się wtedy bałem, teraz ty poczujesz to samo co ja wtedy

Jawor i Kubis widząc to postanowili się rozdzielić. Tomek został tam gdzie był, a Kubis chciał podejść Ernesta od tyłu. Tomek chcąc podejść napastnika niechcący zdepnął na butelkę Ernest słysząc dźwięk natychmiast stanął za plecami Stefana przykładając mu równocześnie skalpel do gardła mówiąc:

- Nie podchodź bo go zabiję

- Rzuć to

Mówiąc to Tomek cały czas trzymał broń wymierzoną prosto w napastnika, nie ruszał się też z miejsca.

- Ja nie żartuję jeśli nie rzucisz broni on skończy tak samo jak Janek

- To ty posłuchaj mnie nic ci to nie da

- Da sprawiedliwość

- Jaką? Żadną tylko więżenie

- Nie. Nie pójdę tam

Przyłożył mocniej skalpel do gardła Stefana.

- Proszę to jest wariat

Powiedział błagalnym głosem Stefan.

- Ja wariat? A kto zabrał mi życie, zdrowie, rodzinę

Jawor widząc co się dzieje spróbował ponownie przekonać Ernesta do poddania się.

- Posłuchaj mnie wiem co się stało on odpowie za to ale jeśli go zabijesz …

W tym momencie przerwał mu Ernest.

- To ty mnie teraz posłuchaj jeśli nie rzucisz broni zabiję go liczę do 5. 1, 2, 3 …

Jawor widząc to postanowił rzucić broń na ziemię ale wcześniej zabezpieczył ją szybko.

- Ok już rzucam

W tym momencie Tomek rzucił broń na ziemię, niestety daleko od siebie, Edward widząc to wkroczył do akcji. Oczywiście po to by móc złapać napastnika ale przede wszystkim po to aby pomóc Tomkowi i chronić go. Edward wziął szklaną butelkę która leżała na podłodze i rzucił ją, butelka rozbijając się narobiła hałasu Stefan odwrócił twarz tym samym zabierając skalpel z gardła Stefana. Tomek widząc to szybko podjął decyzję niestety broń była zbyt daleko od niego wiec postanowił rzucić się na Ernesta. Tomek widząc to podbiegł do Ernesta i starając obezwładnić napastnika wdał się z nim szamotaninę. W trakcie szamotaniny ucierpiał … .

środa, 3 lipca 2019


Cześć 1. 7.



Zapytał się Kubis.

- Szefie ofiara położyła się w łóżku Stefana, a Stefan w łóżku Jana, a jeśli to Stefan miał być ofiarą?

- Co ty sugerujesz Tomek?

- Szefie Stefan i Jan co drugą noc mieli dyżur na portierni obaj w nocy puszczali bezdomnych na nocleg

- No i? Mów dalej

- Tego wieczoru mogło być tak że Stefan miał mieć dyżur ale poszedł do pokoju Janka i wziął tabletki szybko zasnął, Janek poszedł do pokoju widział że ktoś śpi w jego łóżku nie poznał że to Stefan poszedł spać do łóżka Stefana myśląc że on jest na portierni i wpuścił kogoś do jego pokoju. W ten sposób mogło dojść do pomyłki

- Rzeczywiście Tomek tak mogło być zabójca mógł przyjść z zewnątrz albo, albo mógł tam nocować. Bo kto by chciał zabić szewca?

- Dokładnie szefie

- To co trzeba prześwietlić tego portiera. Bolo sprawdzisz nam jednego gościa

- Kogo?

- Stefan Getardowski

- Nawet się nie pytam na kiedy

- A szef co teraz będzie robił?

- Mam parę rozmów kwalifikacyjnych, a co Bolo chcesz się zamienić?

- Dziękuję ale mam swoją robotę

- A ty Tomek?

- Ja broń Boże pomogę Bolowi

- Też tak myślałem

Po tych słowach każdy udał się do swojej pracy. Czas szybko uciekał. W godzinach popołudniowych na komendę wpadł Jagiełło udał się on prosto z osobą towarzyszącą do pokoju policjantów.

- Dzień dobry, a Kubis gdzie?

- Dzień dobry Panie prokuratorze, szef u siebie przeprowadza rozmowy kwalifikacyjne

- Acha to poczekam, a zapomniałem Panowie pozwolą komisarz Tomasz Jawor, starszy aspirant Krzysztof Kopczyk nowy podwładny Kubisa

- Cześć Krzysiek jestem

- Cześć Tomek

Tomek mówił to z lekką nutką niepewności, zaskoczenia ale również podejrzliwości.

- I jak sprawa macie mordercę?

- Na razie nie ale pracujemy nad tym i mamy podejrzenia

- To nie podejrzewajcie tylko działajcie

Po tych słowach rozległ się telefon Jagiełły.

- Przepraszam ba chwilę. Słucham Jagiełło …

- Jaka sprawa można wiedzieć?

Zapytał się Kopczyk. W tym momencie Tomek nic nie odpowiedział gdyż do pokoju wszedł Bolo.

- Masz coś Tomek bo ja znalazłem na razie tyle że ten Getardowski był właścicielem firmy transportowej

- Getardowski … Getardowski Stefan?

Zapytał się Kopczyk.

-Tak. A ty to kto?

- Krzysiek Kopczyk starszy aspirant i chyba nowy wasz pracownik

- Technik kryminalistyczny Bolesław Kowalski dla znajomych Bolo

W tym momencie przerwał Tomek.

- Krzysiek tak. Znasz tego gościa?

- Coś mi się tam o uszy obiło

- Co takiego?

- Potrzebuję pół godziny może godzinę i wszystkie akta wam przywiozę

- Dobra to działaj

Powiedział Jawor. Po tych słowach Kopczyk wyszedł z pokoju, a do niego wszedł Kornel.

- A Kopczyk gdzie?

- Po jakieś akta się udał

Powiedział Bolo.

- Acha

W tym momencie z gabinetu wyszła kobieta nie wysoka, o blond włosach.

- To co zadzwonię do Pani

- Dobrze to czekam na telefon od Pana. Dowidzenia

- Dowidzenia

- Kto to był?

Zapytał się Jagiełło.

- Prawdopodobnie nowa policjantka nasza, a ciebie co sprowadza?

- przyprowadziłem tobie nowego policjanta

- Tak, a gdzie on jest bo tu nikogo nowego nie widzę

Mówiąc to Kubis rozglądał się po pokoju.

- Spokojnie za niedługo przyjdzie to go poznasz 

Po tych słowach obaj udali się do gabinetu Kubisa.

- Tomek widziałeś te laskę

- Tak no i co?

- Niezła co

- Bolo

- Co Bolo nie przyznasz mi racji

- Bolo to już trzecia dziewczyna która wychodzi z gabinetu szefa i również facet wyszedł

- To ty wolisz facetów? Z tej strony cię nie znałem

- Bolo ty głąbie zapomniałeś że potrzebujemy nowego technika jak ty się zwolnisz albo cie szef zwolni

- Żartujesz chyba? Przecież ja się nie chcę zwolnić, a szef chce mnie zwolnić?

- Bolo żartuje jak będziesz na urlopie to ktoś cię musi zastąpić

- Bardzo zabawne Tomek

- To co Bolo idziemy coś zjeść?

- pewnie niech nowy się wykaże jak chce tu pracować

Po tych słowach oboje udali się na obiad. Po godzinie wrócili. W pokoju policjantów czekał już Kopczyk z dokumentami Getardowskiego jak i Kubis. Tomek po wejściu do pokoju zobaczył jak Kopczyk siedzi na jego krześle nie zauważywszy szefa powiedział:

- To jest moje krzesło

- Spoko nie zjem ci przecież

- Tomek poznaj nowego pracownika i kolegi twojego

- My się już znamy

Odpowiedział Jawor.

- Tak to dobrze wiesz że będzie pracował z nami i z …

Nie dokończył zdania Kubis gdyż przerwał mu Tomek. …

piątek, 21 czerwca 2019


Cześć 1. 6.



- Nie było gdyż byłam z dziećmi na Jasnej Górze

- Z dziećmi?

Zapytał ponownie Jawor.

- Tak z dziećmi z pierwszej komunii wróciłam bardzo późno w nocy

- A wracając do sprawy siostra znała ofiarę bardzo długo może miał jakiś wrogów?

- Nie Pan Jan był bardzo lubiany tutaj chociaż … ale nie

- Wybaczy siostra ale każdy szczegół tutaj może mieć znaczenie

Powiedział Kubis.

- Był jeden incydent nasz portier czyli właśnie Pan Janek pokłócił się z panem Stefanem

- denat był portierem tutaj?

Powiedział to zaskoczony Jawor.

- Tak Pan Janek był portierem, państwo nie wiedzieli o tym?

- Nie siostra Franciszka nic nie mówiła o tym. A ta kłótnia to o co poszło?

- Na pewno zapomniała o tym powiedzieć gdyż była w szoku. Poszło o wódkę Pan Stefan ją chciał tutaj wnieś, a on mu jej nie pozwolił

- To też nie wiedzieliśmy

Powiedział Kubis.

- Siostro skoro on był portierem i tu mieszkał nie miał tu swojego pokoju?

Zapytał się Tomek.

- Tak miał. Skromny nie duży ale własny wiadomo łóżko, stolik, nie stać nas na luksusy

- Możemy go zobaczyć?

- Ależ oczywiście. Proszę za mną

Siostra Lucja jak i Kubis i Jawor udali się do pokoju denata

- Proszę to ten pokuj

Tomek i Edward rozglądali się po pokoju również przeglądając rzeczy denata. Kubis w trakcie przeglądania rzeczy zapytał się:

- Skoro denat miał swój pokuj to dlaczego znaleziono go w Sali z innymi podopiecznymi? Jak myślisz Tomek?

- Nie wiem szefie ale zobacz co znalazłem?

- Pokaż to

Tomek pokazał inspektorowi pudełko z tabletkami.

- Wie siostra co to za tabletki?

Zapytał się Tomek.

- Tak to są tabletki nasenne Pana Janka ostatnio miał problemy ze zasypianiem i nasz lekarz mu je przepisał

- Pan Jan był portierem czy brał nocne warty?

- Tak Bral nocki. A dlaczego pan pyta?

- Tutaj dwie brakują, a w tej nocy co on zginał na portierni nikogo nie było

- Szefie ale Bolo nic nie mówił o tym że wykryto w jego organizmie środki farmakologiczne

- W tej nocy co Pan Jan zginął na portierni powinien mieć Pan Stefan

- Wy macie dwóch portierów?

Zapytał się Kubis.

- Tak Pan Stefan jest drugim

- Ale tutaj jest tylko jedno łóżko?

Dodał Jawor.

- Pan Stefan spał z innymi. Właśnie w tym pokoju co zginął Pan Jan

Tomek popatrzył się na Kubisa, a Kubis na Tomka. Inspektor nic już nie powiedział, a Tomek zapytał się.

- A Pan Stefan to jakie ma nazwisko?

- Stefan Getardowski

- Jest teraz w noclegowni?

Zapytał się Kubis.

- Tak powinien być w kuchni

- Czy możemy z nim porozmawiać?

Zapytał się Tomek.

- Oczywiście. Zaprowadzę Państwa do niego

Po tych słowach Jawor i Edward udali się wraz z siostrą do kuchni. Po dotarciu do kuchni.

- Pan Stefan Getardowski?

- Tak, a kto pyta?

- Komisarz Jawor inspektor Kubis . możemy zadać parę pytań?

- Ale myśmy rozmawiali wczoraj

- Tak ale wynikły pewne nowe okoliczności. Pan znał denata?

Zapytał się Kubis.

- Tak ale to już mówiłem wczoraj

- Ale o kłótni między wami nie wspomniał Pan ani słowa?

Zapytał się Jawor.

- Ach to, to nic takiego

- Nic? To o co poszło?

Dodał Tomek.

- Tylko bez ściemy

Powiedział Kubis.

- O flaszkę. Chciałem ją tutaj wnieś ale Janek mnie przyłapał i wylał ją do zlewu

- A co robiłeś między 4 a 5 rano wczoraj?

- Że co? Że niby ja go zabiłem? Podejrzewacie mnie? Ok. kłótnia była ale że za głupią flaszkę bym nie zabił człowieka

Kubis widząc że facet nie chce odpowiedzieć lekko podniósł głos.

- Nie odpowiedziałeś na pytanie. Odpowiesz teraz czy na komendzie?

Stefan widząc że idzie na ostro odpowiedział:

- ok. wiem że zawaliłem miałem być na portierni bo miałem mieć nockę ale strasznie bolała mnie Glowa, a tabletki na ból głowy nie chciałem wolałem zasnąć, a zasnąć nie umiałem więc po kryjomu zabrałem tabletki nasenne Janka

- Te tabletki?

Tomek pokazał pudełko z tabletkami.

- Tak wziołem dwie tabletki one są bardzo mocne i szybko zasnąłem

- A gdzie spałeś?

- W pokoju Janko. To wszystko?

- Na razie tak

- Acha Janek jak miał nocki, a przyszedł ktoś kto potrzebował noclegu to często Janek oddawał do spania swoje łóżko

Po tych słowach Stefan udał się do swoich obowiązków, a Kubis i Jawor na komendę.

- Wierzy mu szef?

- To nie ma kwestia wiary. Ale facet nie wygląda na osobę która by zabiła za flaszkę, a po za tym znam te środki są bardzo mocne do bodaj że 30 minut usypiają

- To co wracamy do punktu wyjścia?

Powiedział Tomek.

- Nie koniecznie przeanalizujmy to co mamy

Tomek nic już nie mówił.

- Tomek słyszysz mnie …

niedziela, 9 czerwca 2019


Część 1.5.



Po dotarciu do swoich mieszkań. Bolesław przygotował sobie kolację po czym udał się z nią do salonu i zjadł ją przed telewizorem oglądając komedię. Edward po dotarciu do domu przywitał się z Wandą po czym razem zjedli przygotowaną wcześniej kolację, w trakcie niej rozmawiali o pracy i wakacjach. Tomek po powrocie do domu nie był głodny nalał sobie do szklanki wody po czym następnie wypił ją. W trakcie picia spojrzał na czarne pudełko stojące w salonie koło kanapy. Po wypiciu wody podszedł do pudełka wyciągnął ręce by je otworzyć lecz tego nie zrobił chwilę tak stał przy nim, następnie udał się do łazienki i wziął prysznic. Po wzięciu prysznica w samych spodniach od piżamy udał się do łóżka. Tomek leżąc w łóżku patrzył się w sufit, kręcił się z prawego boku na lewy i odwrotnie. Jawor bardzo późno zasnął.

Czwartek 28 kwiecień

Godzina 8:00

Noc szybko minęła lecz niektórym mogła się wydawać zbyt krótka. Po obudzeniu i porannych czynnościach jako pierwszy na komendzie pojawił się Bolo, tak około 8:30 przybył Kubis.

- Cześć Bolo

- Cześć szefie mamy już raport z sekcji jeszcze ciepły ledwo co dostarczony przez Panią patolog

- Bolo spokojnie poczekaj jeszcze aż zdejmę kurtkę dobrze, a Jawor gdzie?

- Nie wiem, nie ma go jeszcze, może zabalował taki przystojniak jak on

- Bolo co tobie po głowie chodzi, a może stoi w korku?

- Też tak może być

 W tym momencie na komendę wpadł lekko zaspany Tomek.

- Cześć wam, cześć bolo dzień dobry szefie

- Cześć, a nie mówiłem szefie

- Dzień dobry Tomek co ty taki niewyspany? Coś ci jest?

- Nie nic szefie źle spałem

- A nie mówiłem szefie dziewczyna jak nic, na pewno nie dała mu spokoju w nocy

- Co? Jaka dziewczyna? Kolejny trup?

- Nie Tomek. Ty chyba jeszcze spisz co?

- Nie szefie kawy się napiję i będzie ok.

Tomek po tych słowach udał się do automatu z kawą.

- A ty Bolo skończ gadać głupoty. Co ty w ogóle wyskoczyłeś z tą dziewczyną?

- Nie wiem tak jakość mi się powiedziało

Tomek stojąc obok automatu zapytał się:

- Mamy coś szefie o denacie nowego?

- Tak raport z sekcji

- Acha to mów Bolo

- Dokładnie przynajmniej zajmiesz się praca, a nie głupotami

- Szefie tak jakość mi to wyskoczyło, a szef zaraz nie wiem co. Ale przejdźmy do sprawy. Tak jak przypuszczałem aba ciosy śmiertelne. Pakulska potwierdziła to co mówiłem wystarczył by jeden cios, trudno jest określić który był pierwszy to może być różnica kilku sekund. A denat zginął miedzy 4 najpóźniej 5:30 rano

- A narzędzie zbrodni? Co to mogło być?

- No właśnie Pakulska twierdzi że to były dwa narzędzia. Rana na szyi wskazuje że to mogło być małe ale bardzo ostre narządzę, a na sercu długi i również ostre

- Nóż i szpikulec?

Zapytał się Kubis.

- Mogły by być

W tym momencie rozległ się telefon Bola.

- Przepraszam. Tak słucham …

Bolo zaczął rozmowę przez telefon, a Tomek i Edward rozmawiali o sprawie i dalszych krokach działania po chwili do ich rozmowy dołączył się Bolo.

- Dzwoniła siostra Łucja z noclegowni chciały z wami porozmawiać

- Siostra Łucja my rozmawialiśmy z siostrą Tomek jak jej było?

- Siostra Franciszka tam nie było żadnej innej siostry o co chodzi?

- Nie wiem, ja nie prowadzę śledztwa

- Tomek zbieraj się jedziemy tam

Tomek i Kubis udali się do noclegowni samochodem Tomka.

- Szefie, a Walczak kiedy zdaje prawko?

- Z tego co wiem to dzisiaj

- Ciekawi mnie czemu dopiero teraz zdecydował się zrobić prawko, a nie prędzej. Nie wie szef?

- Tomek on miał prawko

- Jak to miał?

- powiedział zaskoczony Tomek.

- Tak miał

- To czemu zdaje ponownie na nie. Na inną kategorię?

- Nie Tomek. Po prostu jeździł jak pirat, parkowanie niedozwolone i punkty leciały aż nasz Kubuś pozbył się prawka

- Walczak?

- No Walczak

- Acha. A szef pamięta o mnie?

- Czekaj co to miało być przypomnisz mi

- Chciałem wolne od poniedziałku 2, 3 dni na załatwienie paru spraw związanych z przeprowadzką

- Ach to. Nie ma sprawy Tomek

Po dotarciu na miejsce Tomek i Edward udali się do siostry Łucji.

- Szczęść Boże siostra Łucja?

Zapytał się Kubis.

- Tak szczęść Boże

- Siostra chciała z nami porozmawiać. Komisarz Jawor i inspektor Kubis prowadzimy sprawę śmierci pana Jana. Można wiedzieć dlaczego siostra chciała z nami rozmawiać?

Zapytał się Jawor.

- tak chciałam z wami porozmawiać. To tragedia, co tutaj się stało wczoraj aż trudno w to uwierzyć

- Rzeczywiście. Ale po to siostra nas wezwała?

- Nie. Gdy siostra Franciszka powiedziała mi o tym i kto zginął ciężko było mi w to uwierzyć. Przecież Pan Janek był takim dobrym człowiekiem zawsze pomagał nam i innym

- Siostra długo go znała?

Zapytał się Kubis.

- Z 15 może 10 lat. Pamiętam o jego zakładzie

- Zakład szewski wiemy już o tym. Przepraszam że się zapytam ale siostry wczoraj nie było tutaj?

Zapytał się Jawor. …

poniedziałek, 3 czerwca 2019


Część 1. 4.



- Sprawdzisz tego denata jego przeszłość dobrze. Acha i najlepiej gdybyś się zająłeś się tym od razu

- Może to ma być na wczoraj co?!

Powiedział to z lekko wkurzonym i nieco uniesionym głosem, a Tomek zapytał się go:

- Co ty taki wkurzony i naburnuszony?

- Co?! Ja już mam dość! Szefie nie wyrabiam już za chwilę będę taki jak Stefan

- Bolo o co ci chodzi?

Zapytał się Kubis.

- O co? O wolne szefie. Wach i Walczak dostali, a ja to co?

- A o to

- O to ale oczywiście szef ma to gdzieś. Papiery leżą już trzy tygodnie i nic

- Bolo po pierwsze nie mam cie gdzieś, po drugie widzisz u mnie ten stus papierów to są podania o pracę do nas …

Bolo przerwał Kubisowi ale równocześnie nie słuchając co miał do powiedzenia szef powiedział:

- No i co ale ja chcę wolne nawet szef …

W tym momencie Kubis mu przerwał i powiedział:

- Nie dokończyłem posłuchaj mnie. Dostaniesz wolne w przyszłym miesiącu tylko przejrzę te podania o pracę  tam są również papiery od techników kryminalistycznych ale teraz zrób o co cie proszę

- Szef tylko obiecuje i nic z tego nie wynika jak wolnego nie mam tak nie mam

- Bolo tym razem dotrzymam słowa

- Tak już to widzę

Powiedział to bardzo cicho i udał się do swojego pokoju.

- Szefie kto to był ten Stefan? To jakiś kolega Bola?

- Tomek, Stefan to żaden kolega Bola to szkielet

- Szkielet? Żartuje szef

Powiedział zaskoczony Tomek.

- Nie żartuje. To ten szkielet w jego pokoju

- Ten szkielet co ma w pokoju. On mu dał imię?

- Tak Tomek

Tomek już nic nie powiedział, był bardzo zaskoczony tymi słowami, a Edward zapytał się go:

- Tomek co teraz będziesz robił?

- Poszukam informacji na temat denata w kartotekach i na portalach. A szef co będzie robił?

- Papiery kochany papiery

Po tych słowach każdy udał się do swoich obowiązków. Inspektor zaczął przeglądać podania o pracę, a Tomek szukał informacji na temat denat. Również Bolo poszukiwał, a właściwie zaczął szukać przeszłości denata. Mijała godzina za godziną aż w końcu nastały późne godziny popołudniowe. Zmęczony Tomek wstał za biurka i udał się po kawę:

- Chyba zaraz zasnę albo oszaleję. Bolo masz coś?

- Na razie nic, a ty?

- Jakbym miałem to bym się nie pytał. Pewnie że nic

Po paru sekundach z gabinetu wyszedł Kubis. Tomek zapytał się szefa:

- I jak szefie z kandydatami idzie?

- Proszę cie Tomek nawet nie pytaj. Na kilkanaście dokumentów zgadnij ile wybrałem?

- Nie wiem szefie, nie myślę już

- Ile szefie?

Zapytał się Bolo nie wychodząc z pokoju i przeglądając papiery na monitorze komputera.

- tylko dwie osoby. Reszta to szkoda gadać. A jak wam idzie, macie coś?

- Nic nie mam, nawet mandatu

- A ty Bolo?

- bolo nawet nie odezwał się.

- Bolo słyszysz?

- Może wygląda jak Stefan

- Tomek nawet nie żartuj sobie. Przecież przed chwilą odzywał się?

Po tych słowach oboje udali się do pokoju Bolesława. Oczywiście Bolo nie zwracał na nich uwago gdyż był wpatrzony w monitor komputera.

- Bolo co się dzieje. Wszystko w porządku?

- A co się ma dziać szefie. W jak najlepszym porządku

Odpowiedział zerkając na szefa.

- Przecież cię wołałem?

- Szef wołał naprawdę, nie słyszałem

Odpowiedział spokojnie Kowalski.

- Nie słyszałeś? To ja tu wołam na cały głos, a ty co nie słyszałeś

- Nie. Co ja właśnie coś chyba …

- Chyba co?

Zapytał się Tomek.

- Nie nic … chociaż?

- Kurcze Bolo chcesz abym zawało dostał

Powiedział zdenerwowany Kubis.

- Nie szefie chyba coś mam

- To masz czy nie masz

Zapytał się Tomek.

- Mam

- To dawaj

- Jan Oktawianowski 20 lat temu prowadził swój zakład szewski

- Tylko tyle

Zapytał się Kubis.

- Nie zupełnie

- To mów dalej

Dodał Jawor.

- Zakład szewski znajdował się w kamienicy na ul. Wrocławskiej

- I to wszystko?

- Nie w tej kamienicy wybuchł gaz i zakład jak i cała kamienica spłonęła. Przyczyną była nieszczelna butla z gazem

- Tylko tyle

Zapytał się ponownie szef.

- Tylko tyle szefie nic więcej

- Chyba nie chcesz powiedzieć że ktoś zabił denata ze względu na źle zrobione buty. Kupy się to nie trzyma, a sensu to wogule nie ma

- Zgadzam się z tobą jawor tu coś musi być innego

- Ale co? Nic innego nie znalazłem

- Wiem Bolo ale dzisiaj już nic innego nie wykombinujemy gdyż jesteśmy zbyt mocno zmęczeni

- To co robimy?

- Zapytał się Tomek.

- Nic idziemy do domu Tomek jest bardzo późno, a jutro zobaczymy co dalej

- To ja spadam. Dobranoc szefie

- Dobranoc Bolo

- Do jutra szefie

- Cześć Tomek

Po tych słowach Bolesław, Edward jak i Tomek wyszli z komendy i udali się do swoich mieszkań. …